Szkolny dzwonek

Co to były za czasy. Człowiek był młody, zero zmartwień. Zabawa. Tak nawet zwykła szkolna przerwa, a może przede wszystkim właśnie taka zwykła przerwa dawała tyle radości. Wtedy to nawet to 15 minut dawało tyle możliwości. A teraz co można zrobić w 15 minut? Na przerwach się tyle działo. A to się chodziło na obiady. Wspaniałe, domowe obiady, wtedy się na nie wybrzydzało, a teraz ile człowiek by dał by za tak niewiele mieć codziennie fantastyczny, smaczny posiłek. Teraz widać jak bardzo nie docenia się tego co się ma. Gdy było ciepło zaraz po dzwonku leciało się na boisko. Piłka, skakanka, guma, klasy, berek. Życie wydawało się takie proste. Wszyscy byli tacy szczęśliwi. Jak było zimno to nas nie wypuszczali, ale to nam nie przeszkadzało. Wszystko miało swoje uroki. Na korytarzu można było się bawić w „raz, dwa, trzy baba jaga patrzy”. Kiedy to się znudziło ktoś przynosił karty. Wtedy nawet wojna była fascynująca. Zawsze można było pograć też w gumę albo w sznura. Nie pamiętam by ktoś siedział i rozprawiał o grach komputerowych. Już się ludzie umawiali u kogo się dziś spotkają w co będą się bawić. A może gra planszowa? Grało się w chińczyka, grzybobranie, a teraz? Ciągle tylko Internet, media społecznościowe albo jakieś gry. Nawet ciężko czasami zrozumieć o czym dzisiejsza młodzież rozprawia, używają jakiegoś slangu, skrótów. Kto za tym wszystkim nadąża? Pewnie każdy jest szczęśliwy, i my wtedy, i oni teraz. Choć jakoś mam wrażenie, że prawdziwe relacje z innymi ludźmi, emocje są o wiele lepsze niż ten cały Internet i świat wirtualny. Gdzie zniknęły te magiczne przerwy?